WYDAJ DOBRZE 800 000 zł. z zamkniętymi oczami!

Niespodziewany kryzys odcisnął piętno na tzw. „normalności”.

Stanęliśmy twarzą w twarz z nieznanymi realiami codziennego funkcjonowania. Skomplikowanym procesem stała się  najzwyczajniejsza w świecie eskapada po drożdżówki do osiedlowej piekarni, a więc co dopiero kupno działki, czy budowa domu w innym kraju? Ale czy jest to niemożliwe?

Doskonałym przykładem jest Pani Joanna z Holandii, która ostatnimi czasy zaprosiła nas do współpracy. Nasza klientka rozpatrywała parę ofert działek, ale jej oko przykuła ta jedna w Warszawskiej Radości.  Ze względu na obecny pobyt poza granicami kraju, Pani Joanna stała przed podwójnie utrudnionym zadaniem. Jak łatwo się można domyślić, rozmowa telefoniczna ze sprzedawcą, zbitka ogólnych informacji z paroma zdjęciami zrobionymi oczywiście z jak najlepszej perspektywy, nie były w stanie zdeterminować decyzji naszej klientki. Więc co robić? W innych okolicznościach Pani Joanna bez większych przeszkód mogłaby przyjechać do Polski i zająć się kwestią wyboru na własną rękę, jednak obecnie wiązałoby się to z wieloma trudnościami, wliczając w to odbycie dwutygodniowej kwarantanny, po dwóch stronach granicy.

 

Ponieważ często wykonujemy analizy tego typu wiemy na co zwrócić uwagę. Powierzchowność skrywa istotne czynniki, takie jak lokalizacja sąsiadów decydująca o kameralności miejsca, kultura miejsca – czy na okolicznych posesjach nie ma składu lodówek i szczekających samotnie psów, wąskich dróg dojazdowych ograniczających komunikację. Plan miejscowy nakreśla  przyszłość – nieruchomość może zyskać albo stracić po latach. Wydawać by się mogło, że nasza klientka trafiła na przysłowiowy mur, fatalną sytuację bez wyjścia, którą jedynie można przeczekać. 

Nic bardziej mylnego! W tym momencie wkraczamy my. Po telefonie od Pani Joanny zabraliśmy się do pracy. Niezwłocznie zorganizowaliśmy spotkanie z agentem w celu oceny miejsca. Widok zatopionego w zaroślach, podniszczonego wiekowego domu, jaki mogliśmy zobaczyć od strony ulicy, nie budził nadziei – zniszczony tynk, zacieki, zerwane rynny. Wniosek ten szczęśliwie okazał się pochopny. Od samego wejścia na teren, owiała nas słodka woń bzu, który, jak się potem okazało, szczelnie otulał skąpaną w słońcu zachodnią stronę budynku. Kształtny i kameralny ogród uzupełniało kilka potężnych klonów i lip rosnących w idealnych punktach działki. Sam dom, usytuowany w rogu, urzekał swoją prostotą. Oprócz paru koniecznych działań związanych z remontem dachu i dociepleniem ścian, budynek zaskakiwał całkiem dobrym stanem technicznym w kontekście swojego sędziwego wieku (lata 50te). Po dokładnej analizie zabudowy wraz z terenem, wniosek z wizji lokalnej można bez dwóch zdań uznać za pozytywnie zaskakujący. Zdany przez nas później obiektywny raport otworzył drzwi do dalszych działań.

Czy wychodzi na to, że niemożliwe może być możliwe? Finalnie, okazuje się, że z pomocą naszego doświadczenia TAK! Nasz klient, nawet oddalony o tysiące kilometrów, może czuć się pewnie oddając w nasze ręce każde zadanie. Realna i obiektywna ocena jest dla nas priorytetem. Rzeczywistość ostatnimi czasy wystawia nas wszystkich na próbę, to prawda, ale nie oznacza to, że należy rezygnować ze swoich celów. Z odpowiednią pomocą wszystko jest możliwe, a składa się, że pomoc w realizacji marzeń to nasza specjalność.

autor tekstu POLA/S

Comments are closed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress